Adwokat Wojciech Szpara Kancelaria Adwokacka

39-200 Dębica, Księdza Konarskiego 10

513 455... 112więcej

Twoja lokalizacja

zmień lokalizację

   

  • Street View
  • Mapa

Oferta

 

          

Szanowny Kliencie       

  

        Pragnę zaoferować Ci swój czas, wysiłek i umiejętności. Prezentacja, którą przeglądasz, powstała po to, byś mógł zdecydować, czy chcesz skorzystać z mojej pomocy czy też nie. Nie musisz. Pamiętaj, że możesz wnosić o wyznaczenie adwokata z urzędu - do czego serdecznie Cię zachęcam. Nawet jednak gdybyś nie był zainteresowany pomocą prawną, której udzielam, kliknij na górze w menu na odnośnik „produkty i usługi”. Zebrałem tam informacje, jakie mogą Ci się do czegoś przydać. Może dzięki temu choć trochę zorientujesz się w pracy adwokata karnisty. To tylko wierzchołek góry lodowej, ale niekiedy posiadanie nawet szczątkowej wiedzy jest lepsze niż jej całkowity brak. Udostępniam też tutaj kilka plików do pobrania. Dzięki nim będziesz mógł poznać np. wysokość stawek urzędowych, opłat i kosztów, będących niekiedy punktem odniesienia przy ustalaniu tego, co wiąże się z kwestią wynagrodzenia za moją pracę. Drogi kliencie...życzę Ci wszystkiego najlepszego, a najbardziej tego byś nigdy nie musiał korzystać z moich usług, by jedynym oskarżycielem i obrońcą z jakim się spotkasz było Twoje sumienie.

Zaufanie to podstawa współpracy.

 

       Kliencie drogi, jak już się do mnie wybierasz, to wiedz, że jedna kwestia między nami musi być jasna – nie możesz mnie okłamywać. Wykonując mój poprzedni prawniczy zawód, wyobrażałem sobie, że kogo jak kogo, ale swojego adwokata klient nie okłamuje. Niestety myliłem się ... i to bardzo. Wychodziłem z założenia, że skoro obrońcy nie można przesłuchać co do faktów, o których się dowiedział, udzielając porady prawnej lub prowadząc sprawę, to chyba nikt, kto przychodzi do adwokata po pomoc prawną, nie będzie wpuszczał go w przysłowiowe maliny. Cóż... lata mijały, zostałem adwokatem, moją domeną są sprawy karne i stwierdzam z całą stanowczością, iż są klienci, którzy albo nie wierzą w skuteczność tajemnicy adwokackiej, albo mają jakiś dziwny wstręt do mówienia prawdy nawet komuś, kto za ich pieniądze ma im pomóc. Jest to zresztą dość nagminne. Klient opowiada mi swoją wersję wydarzeń, ja biorę pełnomocnictwo, czytam akta i dochodzę do wniosku, że to, co klient mi powiedział na temat przebiegu zdarzenia, będącego przedmiotem postępowania, nie jest możliwe nawet teoretycznie. Nie zawsze zresztą do tego, by dojść do takiego wniosku, konieczne jest przeczytanie akt. Bywa, że zasady fizyki, chemii, innych dziedzin nauki podważają prezentowane przez klientów wersje wydarzeń. Najprostszym przykładem mogą być sytuacje związane z tzw. prowadzeniem samochodu w stanie nietrzeźwości. Np. wyobraźmy sobie, że podejrzanego o przestępstwo kierowcę samochodu trzykrotnie w niewielkich odstępach czasu badano alkotestem i stwierdzono najpierw ( w przeliczeniu z zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu na zawartość alkoholu we krwi ) stężenie najpierw rzędu 3 promili, później 2,8 promila, a jeszcze później 2,5 promila. Klient ten w rozmowie ze mną utrzymuje, że przez tydzień nie wypił ani kropelki, ale 10 minut przed badaniem błyskawicznie wlał w siebie całą flaszkę wódki, którą miał akurat na taką „okazję” w podręcznym schowku obok kierownicy. Po takich „zwierzeniach” klienta „odpalam” zwykle program komputerowy, który pozwala z dostateczną dokładnością sprawdzić, czy taka „wersja” jest możliwa, czy też nie. Gorzej, gdybym uwierzył lub udawał, że wierzę takiej osobie. Próba przeforsowania owej sprzecznej z doświadczeniem wersji wydarzeń doprowadziłaby najpierw do wyraźnego rozbawienia na twarzy prokuratora lub sędziego wysłuchującego takich „rewelacji” , a następnie do zlecenia tzw. badań retrospektywnych, jakie rozłożyłyby prawdziwość relacji klienta na łopatki. Po wykazaniu, że klient mówi oczywistą nieprawdę, nikt już w tym procesie nie uwierzyłby ani jednemu jego słowu, a przy okazji ja ( gdybym próbował jego wersję przeforsować ) wyszedłbym na durnia lub... w najlepszym razie na abstynenta ( to drugie byłoby chwalebne, gdyby nie to, że ma się do prawdy jak pięść do nosa ). Tak czy owak całą linię obrony diabli by wzięli ( choćby i była ze stali pancernej ). Jako adwokat mam obowiązek ( niejako z urzędu ) próbować wierzyć swojemu klientowi. Z drugiej strony jako obrońcy w sprawach karnych przysługują mi te same gwarancje procesowe co księdzu, którego ktoś chciałby przesłuchać co do faktów, o których dowiedział się na spowiedzi. Ba... jeśli nawet chciałbym pozbawić się prawa do wykonywania swojego zawodu i narazić na całą masę przykrości, to nikomu nie wolno mnie przesłuchiwać na w/w okoliczności nawet wtedy, gdybym ja tego chciał. Oczywiście od lat ustawodawca próbuje z różnym skutkiem wprowadzać szczeliny, pęknięcia i maleńkie otworki w tajemnicy adwokackiej, ale jest to temat na niezgorszą pracę magisterską i dla potrzeb niniejszego przekazu, szanowny kliencie, proszę, zapamiętaj, że jeśli zamierzasz mnie okłamywać, to lepiej nie przychodź do mojej kancelarii i nie udzielaj mi pełnomocnictwa, bo okłamując mnie, robisz sobie krzywdę – udzielę Ci złej porady lub źle będę bronił Twoich interesów w procesie.

 

Diabeł tkwi w szczegółach -  zapomnijmy o gwarancjach.


       Nigdy i nikt, z wyjątkiem siły wyższej, nie powinien nikomu niczego gwarantować w stu procentach. Bez względu na to jaki wyznajemy światopogląd, to jeśli zdarzyło nam się już przeżyć trochę latek, zdążyliśmy zauważyć, że czasem to co jest oczywiste dziś przestaje być takie oczywiste jutro. Prawdy jedynie objawione rano już wieczór mogą wywoływać niesmak u tego kto z pianiem koguta głosił je z wielkim zapałem. Abstrahując od religii i moralności, tylko nauki ścisłe zapewniają jaką taką stabilność. Jeśli o poranku dwa razy dwa było cztery to zapewne zanim udamy się w objęcia Morfeusza nadal tak będzie. Tym niemniej i tu możemy się zdziwić gdyż już na gruncie fizyki okazuje się, że jeśli dobrze zmierzyć jakimiś ultra dokładnymi narzędziami pewne dane to okaże się, że np. samochód jadący z prędkością 100km na godzinę przejechał tych 100km w czasie mniejszym niż godzina. Różnica będzie na którymś tam n-tym miejscu po przecinku ale zawsze. Cóż ...Newton miał rację ale Einstein okazał dokładniejszy. Okazuje się bowiem, że czas ulega zniekształceniu gdy odpowiednio szybko się poruszamy. Skoro więc nawet takie pojęcia jak czas bywają mocno względne to nie wymagajmy precyzji od nauk, które ścisłymi nie są. Nikt o zdrowych zmysłach i przynajmniej przeciętnym doświadczeniu życiowym nie będzie wymagał od lekarza gwarancji przeżycia choćby następnego dnia. Rozsądny człowiek nie powie lekarzowi -dam Panu tyle i tyle pieniędzy i chcę mieć pewność, że mnie Pan wyleczy. Lekarz, który przystałby na taką propozycję z góry wiedziałby, że kłamie dając taką gwarancję. Prawo także nie jest nauką ścisłą i dlatego żaden prawnik nie powinien – moim zdaniem- dawać gwarancji, że wygra sprawę lub, że coś jest pewne i oczywiste w stu procentach. Niezależnie od wiedzy i doświadczenia życiowego i podjętych starań można się co jakiś czas bardzo zdziwić i nabawić wielkiego wstydu. Ci, którzy twierdzą, że wyroki sądu są nieodgadnione tak jak wyroki Boskie mają niestety sporo racji. Jak mam zagwarantować klientowi, że wygram w ciągu kwartału sprawę jeśli nie wiem nawet tego czy jutro będę jeszcze żył? Co więcej - jest taka zasada wyrażona w kodeksie postępowania karnego ( art.7 kpk ), że organy postępowania kształtują swe przekonanie na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego. Teoretycznie więc  ( a i praktycznie także ) dwa składy sędziowskie działające w dobrej wierze, na podstawie obowiązującego prawa, całkowicie uczciwie oceniając dokładnie ten sam materiał dowodowy mogą wydać sprzeczne z sobą wyroki. Wiem... rozumiem, że to może zakrawać na jakieś curiosum ale tak jest. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i trudno wymagać od sędziów aby byli nieomylni. Ponadto ciągle zmienia się orzecznictwo Sądu Najwyższego, a przepisy prawa też są mniej lub bardziej dynamiczne i lubią się zmieniać. Tak więc kliencie drogi nie wierz nigdy w stuprocentowe gwarancje sukcesu. Jeśli Ci takie dam tzn., że musisz się ze mną umówić następnego dnia, kiedy będę się lepiej czuł i przestanę mówić głupoty. Oczywiście skala prawdopodobieństwa jest za każdym razem inna i w zależności od sprawy i znajomości prawa, praktyki sądowej, a także stopnia znajomości zebranego materiału dowodowego i stanu faktycznego może oznaczać różną skalę błędu. Tego nie da się dokładnie zmierzyć jakąś cudowną miarką ale bywają sprawy gdzie mogę ( dla zobrazowania sytuacji ) powiedzieć, że klient ma 90% szans na zwycięstwo, a są sprawy gdy takie rokowanie ledwie przekraczają 50%. Innym razem i w innej sprawie ocenię szanse klienta na np. 25%. Te procenty to tylko pewien symbol bo tego nie da się wyliczyć w żaden sposób. Aby jednak nie przypominało to zwykłego wróżenia z fusów muszę wiedzieć o sprawie jak najwięcej. Czym wiem mniej tym prawdopodobieństwo błędu z mojej strony jest większe. Klient musi być więc przygotowany na bardzo drobiazgowe pytania z mojej strony. Nie będę jednak raczej pytał o numer butów, wymiar kołnierzyka itp. Interesować mnie będą kwestie istotne , choć nie raz bardzo szczegółowe i pozornie bez znaczenia. Niekiedy pytania mogą być wręcz niewygodne – na co klient musi być przygotowany. Czasami będę domagał się uparcie uzupełnienia dostarczonej przez klienta dokumentacji o coś czym np. klient dysponuje ale co akurat zostawił w domu. W sprawach karnych ( w większości przypadków ) przeważnie wręcz nie da się niczego prognozować bez znajomości akt sprawy. To co klientowi wydaje się, że tam się znajduje stanowi zazwyczaj pobożne życzenie nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Trochę inaczej jest gdy klient przychodzi do mnie dysponując albo wiedzą związaną z tym, że wcześniej akta osobiście sobie przeglądnął albo wystąpił o kserokopie akt ( do czego ma prawo jeśli jest stroną postępowania – np. oskarżycielem, podejrzanym, oskarżonym ). Budując linię obrony próbuję sobie najpierw szczegół po szczególe stworzyć w swojej wyobraźni obraz tego co rzeczywiście się zdarzyło. W sprawach o wypadki drogowe ( do momentu gdy nie zobaczę akt ) bardzo przydatny jest szkic sporządzony przez klienta. Wygodnym rozwiązaniem są dostępne w internecie mapy. Posiadając dostęp do komputera mogę w każdej chwili połączyć się z serwerem na którym owe mapki są i tak pomanewrować skalą by widzieć to co mnie interesuje. Bywa, że uda mi się później porównać znajdujący się w aktach szkic sytuacyjny miejsca wypadku z obrazem satelitarnym i mapką co pozwala wychwycić istotne różnice. Przykładowo : na szkicu ktoś mógł zapomnieć umieścić małą dróżkę, drogę dojazdową do posesji, mostek, rów melioracyjny. Czasem coś co w protokole oględzin jest prostą jak strzała drogą na zrzucie z satelity okazuje się być całkiem sporym łukiem. Im więcej szczegółów poznam tym będę narażony na mniejsze prawdopodobieństwo błędu w ocenie sytuacji. Gwarancji zwycięstwa nigdy jednak dać nie będę mógł - za co z góry przepraszam.



 

 

 

Zobacz pliki i załączniki do oferty

3

 

Kontakt

39-200 Dębica,
Księdza Konarskiego 10

513 455... 112więcej

Wyślij wiadomość

Proszę podać treść wiadomości

Błędnie wypełniony adres

Nieprawidłowy telefon

  kod bezpieczeństwa

Twoja wiadomość została wysłana.

Wystąpił bład podczas wysyłania wiadomości. Spróbuj ponownie później.

Ok